czwartek, 22 października 2009

JESIENNA DEPRESJA...

"... Ciągle czekam na ten moment, kiedy rękę podasz mi
Wszystko staje się ułomne, a ty ciągle mi się śnisz..."

Niestety. Życie nie zawsze daje nam buzi. Częściej natomiast po buzi. Są takie momenty, kiedy po prostu żyć nam się odechciewa. I ja mam jesienią chandrę. Co tam jesienią! Ja w ogóle jestem od urodzenia uwięziona w świecie marzeń i snów. Od urodzenia cierpię na Weltschmerz. I od urodzenia żyję w świecie poezji Goethego i Schillera. A już na pewno od urodzenia odczuwam wyjątkową potrzebę posiadania TEGO KOGOŚ. Mimo że już mam taką osobę. Ale jak widać, nie czuję jej obecności. I tak przez całą noc oka nie mogę zmrużyć. A jak w końcu nadejdzie ten cholerny listopad, to tym bardziej wyjdę z siebie. Nie polecam takiego trybu życia!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz